ZDRADZONA MIŁOŚĆ 16

ROZDZIAŁ  SZESNASTY
Napisany: 2019-06-18
 
Wieczór zapowiadał się smutny. Siedzieliśmy przy stole w kuchni i rozmawialiśmy o tym, dlaczego ludzie się zdradzają. Grzesiek starał się ocenić sytuację z punktu widzenia psychologa. Skoro zdradza, to czegoś mu brakuje w małżeństwie. Może uczucie wygasło, może ma jakieś oczekiwania seksualne, których druga strona nie jest w stanie zaspokoić, a są to tak mocne potrzeby, że poszuka gdzieś indziej. Albo zmieniła się w wyglądzie. Grzesiek, a ta druga strona to co, zatrzymała się wiekowo i nic się nie zmienia? Inka, ja cię rozumiem, ale teraz tylko gdybamy. To jak ty zmienisz się trochę, a Ance to się nie będzie podobało, to może sobie skoczyć w bok? Inka, spokojnie, powiedział Grześ, tylko rozmawiamy, nie zdradzamy się. Tylko spróbuj, powiedziałam, patrząc na mojego Pawła. Kochanie, ja nie mam zamiaru nic próbować, gdzież bym śmiał, przy twojej osobowości,Paweł próbował żartować. Nie było nam do śmiechu. Cała czwórka zastanawiała się jak pomóc Zosi. Grzegorz gotowy był z nią rozmawiać, tylko jeszcze chyba nie teraz, teraz to ona będzie na lekach przez jakiś czas. Tylko kto się nią zajmie, w domu to szybko mężuś wywiezie ją do szpitala psychiatrycznego, a zapewne zrobi to z wielką przyjemnością. Nic nie wymyślimy, powiedziałam przy kolacji, musisz Grzesiek porozmawiać ze swoim przyjacielem, Antkiem, niech wie, że my z Anką mamy trochę materiału na niego, niech nie myśli, że pójdzie mu łatwo. Co macie? Jednym głosem krzyknęli nasi mężowie. O rety, ale się wysypałam, pomyślałam, a wzrok Anki chciał mnie zabić. Uduszę cię, powiedziała w końcu i poczerwieniała ze złości. Ma rację, też bym się sama teraz chętnie udusiła. No co, trochę za nim pochodziłyśmy, powiedziałam. Prosiła nas Zośka, a teraz to my winne, że on ją zdradza, zapytałam? Nie o tym mowa, co wy macie na niego, zapytał Paweł? Parę zdjęć i rozmowę lali ze mną. Ale i tak wam tego nie pokażemy, Zośka będzie potrzebowała. To wasza wina, powiedział Grzesiek. Co nasza wina, że on ją zdradza, pozwoliłam sobie podnieść głos. Nie to, tylko to, że ona teraz cierpi, powiedział znowu do mnie Grzesiek. Nie mój drogi, powiedziałam, ona by dalej cierpiała może tylko nie do końca świadoma zdrady, bo to, że on ją zdradzał, to ona wiedziała, tylko potrzebowała dowodów. I wy musiałyście jej tych dowodów dostarczyć? Panowie nie rozumieli, no cóż, zdrada się posypała, a oni tego nie lubią, natomiast my lubimy jasne sytuacje, nie lubimy być zdradzane, a poza tym kto lubi? Ale fakt, że się wszystko wydało, jest porażką, bo wygodnie się żyje na dwa fronty. Późną nocą Zośka wstała. Zaspana weszła do kuchni, usiadła przy stole i poprosiła o wodę. Jestem zmęczona, powiedziała, pójdę spać. Zosiu, może coś zjesz, zapytałam? A co masz? Obiad czy kolację, teraz ja zapytałam, bo nie wiedziałam w jakiej przestrzeni czasowej jest Zośka. Obiad, powiedziała. Cisza jaka zapadła aż dzwoniła w uszach, a Zośka spokojnie zjadła obiad i w końcu zapytała; nie do końca rozumiem, co ja tutaj robię. Chyba jeszcze leki działają, pomyślałam. Zosiu, zmęczona byłaś więc się położyłaś u nas, jak zjesz to też pójdziesz dalej pospać, a rano razem wypijemy kawę, dobrze? Zośka zgodziła się i z powrotem poszła spać. Całe szczęście, powiedziałam. Ale co ja zrobię rano, zapytałam Pawła?