MEANDRY ŻYCIA 21



ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY
Napisany: 2019-09-11
 
Dzień zszedł mi na pracach w domu. Skąd się bierze tyle śmieci w mieszkaniu, pomyślałam? Pod wieczór zadzwonił telefon. Grzesiek zapytał, czy może do mnie przyjść. Przyjdź, powiedziałam, chyba głowy Tobie nie utnę. Kiedy usiadł już przy stole patrzyłam na niego i nie dowierzałam, jak on się zmienił. Przykro było patrzeć. Grześ, zapytałam, czy ja też tak źle wyglądam? Popatrzył na mnie i tylko powiedział, że dobrze nie wyglądam.
Pomaluj się trochę, dodał, ubierz się, tak jak to robiłaś kiedy Paweł był jeszcze z nami. Pójdę do pracy to będę musiała ubrać się i umalować. Zrobię nam kolację, powiedziałam, musimy jeść. Grzegorz nic się nie odezwał tylko patrzył na to co robię. 
Żeby odwrócić uwagę od naszych bolączek, zapytałam go, co z jego dzieckiem i Sonią. Sonia poroniła, powiedział. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Straszne, odparłam, jak ona się czuje? Nie wiem Inka, i nie chcę się tym zajmować, dałem namiar na innego psychologa niech zajmie się jej problemami.
Kiedy już kolacja wjechała na stół, powiedziałam do niego, że ma być wszytko zjedzone bo nastałam się przy garach. Grzegorz uśmiechnął się i obiecał, że po kolacji pozmywa. W końcu nasza rozmowa zeszła na weselsze tory. Kiedy już wszytko zostało posprzątane, z kubkami herbaty powędrowaliśmy do salonu oglądnąć jakiś film, bo cóż robić z przyjacielem w taki wieczór? 
Jakaś głupia komedia poprawiła nam nastrój, więc zaczęliśmy w końcu żartować, aż zrobiło się późno i czas był do spania. Inka, zapytał Grzegorz, mogę zostać u ciebie na noc? 
Dobrze Grześ, odpowiedziałam, pościelę Tobie w gościnnym. Długo w nocy nie mogłam zasnąć, więc powlekłam się do kuchni zrobić sobie herbaty. Przy stole siedział Grzesiek i pił kawę. W nocy kawa, zapytałam? Nie mogę spać, najwyżej zasnę sobie w dzień, nie idę jeszcze do pracy. To ugotujesz obiad, zapytałam? Dobrze, ugotuję, tylko powiedz co. Zaskocz mnie, odparłam.
Dłuższą chwilę siedzieliśmy w ciszy, każde z nas nad czymś rozmyślało. Grzesiek przerwał to milczenie. Inka, pomieszkam trochę z tobą, dobrze? Dobrze Grześ, odparłam, ale obowiązki dzielimy. Jak już staniemy na nogi, to będzie nam łatwiej zaczynać życie od nowa.
Pomyj kubki, powiedziałam, ja jeszcze się zdrzemnę, za godzinę wstaję do pracy. Położyłam się do łóżka i po prostu się rozpłakałam. Jak długo będzie bolało? Zasnęłam. Kiedy zadzwonił budzik, otworzyłam oczy i zdębiałam, obok mnie spał jak dziecko Grzesiek.
Cichutko się zebrałam i poszłam do pracy. Kiedy wróciłam z pracy, obiad był gotowy. Doceniłam zdolności kulinarne Grześka i w nagrodę zrobiłam kawę.
Dni upływały nam spokojnie. Grzesiek w końcu poszedł do pracy. Nabrał siły i chęci do życia. Ja też powoli uwalniałam się od tej traumy.
Pewnego wieczoru, przy kolacji, Grzesiek zapytał, czy nie jest nam fajnie? Faktycznie, powiedziałam, pomogliśmy sobie pozbierać się po tym wszystkim. Inka, ja nie chcę nic zmieniać w naszej relacji, chcę, żeby się ona pogłębiała i nabierała rumieńców, tak jak ty.
Grześ, ale to niemożliwe, odparłam. Możliwe Inka, ja widzę, że będzie nam dobrze. Podszedł do mnie i po prostu przytulił. Siedzieliśmy razem w takim uścisku i rozmawialiśmy o tym, jakie chcemy mieć to nasze życie.
 
  KONIEC