ROZDZIAŁ SZESNASTY

ROZDZIAŁ SZESNASTY
Napisany: 2019-11-13    22:55     
 
Kochanie, ale mam wiadomość, spadniesz z krzesła, powiedział Grzesiek kiedy wrócił z pracy, i witając się ze mną, musiał wyrzucić z siebie tę nowinę.
Zachowuje się jak baba, pomyślałam, przynosi z pracy ploteczki. Ale ciekawość zwyciężyła. Dawaj, powiedziałam, musi to być coś szczególnego skoro ciebie to poruszyło.
Rozmawiałem w przychodni z Darkiem, spokojnie, nie w gabinecie, prywatnie, wyobraź sobie, że Zojka i Majka są w ciąży, obie w trzecim miesiącu.
O kurka, wyrwało mi się, to było do przewidzenia, takie zabawy też mają swoje konsekwencje. 
Ale będzie chryja, będą musieli robić badania genetyczne, żeby wyłonić spośród nich ojców.
Lenka, miałaś rację, konsekwencje swoich wybryków się ponosi.
Masz szczęście że ty mnie zapłodniłeś je wszystkie w tamtym czasie, musiałam dołożyć Grześkowi tak przy okazji.
To chyba o tym chcieli z nami rozmawiać?
Tak, o tym, tylko nie myśleli, że my tak zareagujemy.
Ty byś inaczej zareagował, żeby nie ja, prawda Grześ?
Masz rację, wpuściłbym go do domu i jeszcze podał kawę, ale nie masz co się denerwować, dodał widząc moje zdenerwowanie, przy tobie tego nie zrobię.
A poza tym przyrzekłem tobie, że nie wpuszczę ich do domu, to nie wpuszczę, może kiedyś zmienisz zdanie, dodał.
Jakie zmienisz zdanie, ani się waż nawet tak myśleć, nie będziemy się z nimi zadawać. Grześ, coś mi się zdaje, że tobie to się podoba, dodałam?
Lenka, nie zaczynaj, już ci powiedziałem co sądzę na ten temat.
W końcu zjedliśmy obiad i spacerkiem poszliśmy w stronę lasu. Reks biegał wesoło naokoło nas. Niestety, za chwilkę musiał iść na smyczy, ponieważ spacerowiczów było więcej, a Reks do grzecznych nie należał.
Nad jeziorem spotkaliśmy Malinę z Tomkiem. Spacerowali trzymając się za ręce. Ciekawe jak to jest, kochają się w grupie ze wszystkimi, a potem każde bierze swojego męża, żonę i idą spać do swoich łóżek? Na samą myśl wzięło mnie obrzydzenie.
Nie chcę mieć z nimi nic do czynienia, niech robią co chcą, ale beze mnie i bez Grześka. Jak trzeba będzie, to namówię Grześka na sprzedaż domu i przeprowadzkę w inną część miasta.
Grzesiek jednak przywitał się z nimi, wymienili między sobą grzecznościowe zdania. Na koniec Tomek zadał pytanie; to kiedy Grzesiek się spotkamy? Proszę cię, nie przy Lence, powiedział Grzesiek. 
Że co, nie przy mnie? O czym mówisz?
Lenka spokojnie, to taka grzecznościowa wymiana zdań.
Masz mnie za idiotkę?
Wcale nie, kochanie, czepiasz się detali, uspokój się, odparł.
Odechciało mi się spaceru i trzymania za rękę Grześka.
Ja wracam, powiedziałam, a ty jak chcesz.
Nie czekając na odpowiedź zawróciłam, Grzesiek poszedł dalej.
Jednak w połowie drogi przystanęłam, dlaczego nie poszedł ze mną?
Wróciłam się i zobaczyłam ich w oddali. Cała trójka spacerowała razem, tylko tym razem Grzesiek trzymał za rękę Malinę, a Tomek gestykulując coś opowiadał.
Wyciągnęłam telefon i zrobiłam im zdjęcia.
Ja zazdrosna, a ty draniu jaki jesteś?
Czego brakowało w domu Grześkowi? Zawsze można przecież rozmawiać, nie trzeba zaraz szukać przygód, które zaprowadzą nas do rozwodu.
Za blisko nie mogłam podejść by się nie zorientowali, dlatego stałam i robiłam zdjęcia.
W końcu Tomek mnie zauważył i Grzesiek puścił rękę Maliny, i zaczął iść w moim kierunku.
Długo tu stoisz, zapytał?
Wystarczająco długo, żeby wszystko widzieć.
Wszystko ci wytłumaczę, zaczął Grzesiek.
Nie musisz, widziałam na tyle dużo, że nie dasz rady się wytłumaczyć.
Z tego wynika mój mężu, zaczęłam, że mnie okłamywałeś. A te ploty o ciążach to chociaż prawdziwe, zapytałam? Prawdziwe, tylko jest jeszcze jeden problem, Malina też jest w ciąży, ze mną.
Nie wiem jak to się stało, ale sama ręka mi poleciała i uderzyłam go w twarz. Na tę chwilę nie chciałam wiedzieć nic więcej, chciałam iść do domu spakować się i wyjechać, jak najdalej od tego bagna.