ROZDZIAŁ DWUDZIESTY 

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY
Napisany: 2019-11-17    16:19    
 
Na sercu zrobiło mi się miło, kiedy usłyszałam głos mojej Walki. Przyjeżdżaj, powiedziała, kiedy tak w skrócie streściłam jej, o co nam z Grześkiem poszło. 
Wymeldowałam się z hotelu, pożegnałam z dziewczynami, a chłopak do wszystkiego wyniósł moje walizki, i włożył do samochodu.
Całą drogę przepłakałam, a kiedy wjechałam już na posesję Walki, zrobiło mi się jeszcze bardziej płaczliwie.
Jak ty wyglądasz, krzyknęła Walka, kiedy otworzyła drzwiczki samochodu, co on ci zrobił?
Wyściskała mnie, a piesek z radości porwał mi rajstopy, ale wybaczam mu, nie wiedział co czyni.
Mąż Walki wziął walizki i wniósł do domu. Nic nie mówił, tylko kiwał głową.
W końcu nie wytrzymał i wydusił z siebie; ot i miastowa miłość, jak widać nic nie warta.
Uspokój się, skarciła go Walka, ona musi się wyciszyć, a nie jeszcze chcesz ją dobić.
Zjesz coś, zapytała?
A co masz?
Z obiadu jest jeszcze kaczka i ziemniaki, przygrzać ci?
Może troszeczkę, odparłam.
Zjadłam w spokoju parę ziemniaków i trochę mięsa z kaczki. Tak jak gotowała Walka, tak żadna nie potrafi, a może to wiejskie powietrze tak na mnie działa?
Synek Walki w końcu wdrapał się na moje kolana, a ja zapomniałam mu cokolwiek po drodze kupić, niezła ze mnie ciocia. Ale wynagrodzę mu jak się uspokoję, i zacznę normalnie kontaktować.
Świeże powietrze, praca na gospodarce, przyroda, wszystko to spowodowało, że szybko złapałam równowagę psychiczną chociaż niczego nie zapomniałam. Wiedziałam, że czas zadzwonić do adwokata i rozpocząć przygotowania do sprawy rozwodowej.
Z Grześkiem rozmawiałam przez telefon i przystał na to, żeby rozwód przeprowadzić szybko, i to z jego winy, bo przecież nie z mojej.
Grzesiek wiedział, że jak zacznie się grzebanie w naszym życiu małżeńskim, to mogą się dopatrzeć złamania prawa, a to mogłoby go kosztować zbyt wiele, więc grzecznie przystał na moje warunki.
Muszę gdzieś kupić sobie mieszkanie, mam nadzieję, że uda nam się szybko sprzedać dom, w którym mieliśmy być szczęśliwi, ale niestety, głupie decyzje Grześka spowodowały, że pozbędziemy się tego domu. Ja w nim nie chcę mieszkać, a Grzesiek jak chce, to niech mnie spłaci, nie dam się wyrolować.
Pracować będę spokojnie na swoje utrzymanie, i będę wiodła życie nudne i przewidywalne. A Grzesiek, no cóż, będzie miał troje dzieci z trzema kobietami. Dostanie mu się po nosie, jak panie zażądają alimentów. Ale to już jego sprawa, tak się kończą decyzje podejmowane pod wpływem chwili.