ROZDZIAŁ CZWARTY

ROZDZIAŁ  CZWARTY
Napisany: 2019-10-27    00:12   
 
Rano obudziło nas głos Reksa. Co on tak się rozszczekał, powiedział Grzesiek unosząc z poduszki głowę. Ktoś tam musi być, odrzekłam, inaczej by nie ujadał aż tak. Idź zobacz, powiedziałam, bo zachrypnie psina.
Grzesiek wyjrzał przez okno i powiedział; Zojka przyszła, co ona może chcieć tak z rana? Nie wiem, idź jej otworzyć, niech już Reks się wyłączy, bo mnie głowa rozboli. 
Wyskoczyłam w łóżka, nałożyłam podomkę i wyszłam z sypialni. Grzesiek już wpuścił Zojkę do domu. Wyglądała niezbyt korzystnie. Co się stało Zojka, zapytałam? Kawy czy herbaty, zapytał Grzesiek. Kawy poproszę, powiedziała Zojka. Opowiadaj, zachęciłam ją może nazbyt obcesowo, ale chciałam, żeby się otworzyła. Zojka  westchnęła i otarła ręką łzę z policzka, która swobodnie spadała po jej twarzy. Co się dzieje, zapytałam? Remek poszedł z Maliną wczoraj do łóżka, a ja nie chciałam iść z Tomkiem, nie podoba mi się taka wymiana, a ich to wszystkich podnieca. Nie wiem co robić, nie chcę go stracić, ale też nie chcę się godzić na takie zamiany. Zojka, według mnie, to bym go pogoniła z mojego życia na dobre. 
Lenka, wtrącił się Grzesiek, pozwolisz, że ja sam porozmawiam z Zojką? Wstałam obrażona od stołu i poszłam sobie do pokoju. Cholera, że też nie mogę podsłuchać o czym rozmawiają. Ale niezłe jaja się dzieją na tym osiedlu; zamieniają się żonami. Niech się Grzesiek za bardzo nie wczuwa w sytuację, bo go sprowadzę do parteru, pomyślałam.
Nie wiem czy chcę mieć takie towarzystwo. Mam prawo wybierać sobie towarzystwo takie, jakie mi odpowiada, a na pewno nie odpowiada mi takie, gdzie nie szanuje się instytucji małżeńskiej. 
Zdążyłam się umyć, ubrać, umalować, a oni ciągle nie kończyli rozmowy. Bez pukania weszłam do kuchni, w końcu to nie gabinet terapeutyczny tylko moja kuchnia. 
Odskoczyli od siebie jak oparzeni. No nieźle. Lenka nie wyciągaj pochopnych wniosków, zaczął od razu Grzesiek. Pochopnych wniosków? Ja ci dam pochopne wnioski. Wynocha z mojego domu, krzyknęłam do Zojki! Żebym cię więcej tutaj nie widziała.A ty mój mężu, nie będziesz mnie robił w konia. Pożałujesz tego! Kochanie, przecież ją tylko przytuliłem, bo się rozsypała. Ja ci zaraz dam, tylko ją przytuliłem, krzyczałam na całe gardło, pożałujesz, oj  pożałujesz. Nie czekałam już na śniadanie, tylko złapałam za torebkę, kluczyki od samochodu i wybiegłam z domu.
Grzesiek wybiegł za mną. Lenka jesteś zdenerwowana, nie siadaj za kierownicę. Nie słuchałam już co mówi, było mi obojętne czy coś mi się stanie czy nie. 
W samochodzie zadzwoniłam do kadr, że nie mogę być w pracy i ruszyłam przed siebie, obojętnie gdzie, byle daleko od tego wszystkiego.
Ocknęłam się na autostradzie. Gdzie ja faktycznie jadę? Popatrzyłam na tablicę nad jezdnią. Poznań, nieźle, film mi się urwał na dobre dwie godziny. Zjechałam z autostrady i znalazłam mały zajazd. Muszę odpocząć, pomyślałam. Jakimś dziwnym trafem nic mi się nie stało. Wyciągnęłam telefon. Miałam sporo rozmów nie odebranych od Grześka. Niech spada, pomyślałam. Czy wszyscy mężczyźni to takie dupki? Mam nadzieję, że nie, bo inaczej co byłoby z miłością?
Dostałam ładny pokój z widokiem na las. Nie miałam nic ze sobą, dlatego pomyślałam, że potrzebne drobiazgi gdzieś sobie zapewne będę mogła kupić, ale najpierw muszę się przespać.