ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY
Napisany: 2019-11-03    21:30   
 
Siedziałam w samochodzie i zastanawiałam się, czego jeszcze dowiem się ciekawego od tych zboczeńców na temat mojego męża. Myślałam, że jesteśmy z Grześkiem zgranym małżeństwem, wiernym sobie. Przecież przeżyliśmy tę samą traumę, i jako przyjaciele wspieraliśmy się w tych trudnych dla nas czasach, a teraz mnie okłamuje?
Przyjechałam pod budynek szpitala, w którym teraz jest Grzesiek. Jeśli ma pacjenta, pomyślałam, to poczekam, nie dam się spławić.
Z pracy wzięłam wolne za żądanie, więc mam cały dzień czas dla siebie.
Na moje szczęście Grzesiek był w gabinecie, więc od progu zapytałam, kto to jest Monika.
Grzesiek wlepił we mnie wzrok, jakbym była ze szkła. Nic nie powiedział, tylko się patrzył nieobecnym wzrokiem. W końcu wydusił z siebie; skąd o niej wiesz? Nie odpowiada się pytaniem na pytanie, w szkole nie mówili?  Moje nerwy były jak postronki, więc wystarczy jedno nieopatrzne słowo a wybuchnę.
Usiądź Lenka, zaczął, powiem ci wszystko, tylko nie denerwuj się niepotrzebnie.
Dobrze, powiedziałam, postaram się zachować spokój, tylko proszę o jedno, nie kłam. Nie będę, powiedział. 
Otóż, pracuję z Zojką i Remkiem w tym szpitalu, czasami wypiliśmy razem kawę. Pewnego razu Remek zagadnął do mnie, że robi spotkanie par. Początkowo nie wiedziałem co to za spotkania, dlatego przyjąłem zaproszenie na piwo do jego mieszkania. Kochanie, powiedział, ponieważ już otwierałam usta i nabierałam powietrza do płuc, nie byliśmy jeszcze razem, wprawdzie to był czas kiedy oboje byliśmy w żałobie.
Rozumiem, odparłam.
Więc posłuchaj spokojnie, a potem już w domu możesz na mnie nawrzeszczeć, dobrze? Dobrze. Tylko ja przez to towarzystwo i przez ciebie rozwaliłam telefon o ścianę. Co zrobiłaś? Jesteś za bardzo impulsywna kochanie, najpierw robisz a potem myślisz.
I co było dalej, zapytałam?
W jego mieszkaniu, zaczął Grzesiek, było to całe towarzystwo i właśnie była Monika, jako pocieszenie dla mnie.
Ładna była, zapytałam?
Nawet ładna, ale nie na tyle, żeby z nią być. Fakt, faktem, że dałem się wciągnąć w te ich zabawy. Tylko, że rano, pozostał niesmak i poczucie obrzydzenia do samego siebie.
O Chryste Panie, wyrwało mi się, to ty ze wszystkimi tymi kobietami? Lenka, nie pamiętam, być może tak. I pozwoliłeś, żeby oni wszyscy przyszli do nas na grilla? A co miałem zrobić, zapytał? Powiedzieć mi prawdę. Nie pozwoliłabym im przekroczyć progu naszego domu! Pamiętaj, dodałam, nie mają prawa do nas przychodzić. A dyrekcja szpitala wie o ich upodobaniach, zapytałam? Nie mam pojęcia, ale chyba się tym nie chwalą, powiedział Grzesiek.
Niestety, ktoś zapukał do gabinetu i musiałam wyjść. Może i lepiej, że tak się stało, bo od słowa do słowa, i nie wiem jak bym reagowała.
Wróciłam do domu. Usiadłam przy stole w kuchni i zastanawiałam się, co z nami będzie, to znaczy ze mną i Grześkiem. Jak to sobie wszystko mam w głowie poukładać, żeby nie dać się zwariować.