CIENIE ŻYCIA 7

POWRÓT DO STRONY  CIENIE ŻYCIA

ROZDZIAŁ SIÓDMY 

 
Paweł zawiózł mnie do pracy i sam pojechał też na swoją zmianę. Trudno mi było pozbierać myśli, ponieważ dręczyła mnie jedna sprawa; dlaczego im nie wychodzi złapanie tego drania? Zwłaszcza, że wiedzieli kto to jest, gdzie mieszka i gdzie się obraca. A on lata sobie po mieście i swobodnie mnie straszy, i to skutecznie. Muszę coś zrobić, tylko jak wyciągnąć od Jaworka adres tego zboczeńca? Przyszła mi do głowy genialna myśl, tak mi się wydawało. Po pracy Paweł pojechał ze mną na zakupy a potem już obiadek we dwoje i na kawę przyszła Anka z Grześkiem. Oczywiście to mój małżonek postarał się, żeby psycholog przyszedł do mnie jak ja nie chcę iść do psychologa. Tylko nie zaśnij, powiedziałam do Grześka kiedy zaczęła się sesja. Zjedliśmy kolację we czworo i potem postanowiłam porozmawiać z Pawłem o moich wątpliwościach w sprawie śledztwa. Inka, czyś ty zwariowała? Gdzie się chcesz pakować. To jest niebezpieczne. Posłuchaj, nie pozwolę żeby mnie zaszczuł. Żebym bała się własnego cienia. To już przerabiałam. Kochanie, Paweł z troską w głosie próbował wybić mi z głowy idiotyczny pomysł - tak to określił. Nie chcesz to nie, poproszę Ankę, ona mnie zrozumie. No tak, jak wy dwie się weźmiecie za coś to na pewno będzie murowana klapa. Kochanie, powiedziałam, może jednak warto spróbować? Stanęło na tym, że Paweł mi zabronił a ja że pójdę z tym do Anki. Na drugi dzień mogłam swobodnie porozmawiać z Anką bo Paweł gdzieś poszedł. Więc zadzwoniłam, opowiedziałam jaki mam plan i że ona jest mi niezbędna. Wariatko, Anka była rozbawiona, chcesz śledzić policjanta? Nie śledzić tylko sobie za nim pochodzić. To na jedno wychodzi, Anka była rozbawiona. To co, możemy pospacerować sobie drogami Jaworka, zapytałam. Dobrze, Anka śmiała się ze mnie ale przystała na taki spacer. Umówiłyśmy się, że ja zadzwonię do Jaworka, żeby się upewnić gdzie on jest. Uzbrojone  w wodę i ubrane w wygodne buty ruszyłyśmy w teren. Najpierw do Jaworka żeby co nieco go wypytać. Miałam wrażenie, że coś się za tym kryje.  
Weszłam do budynku policji i poszukałam Jaworka i oczywiście nic się nie dowiedziałam, jak zwykle zasłaniał się śledztwem. W samochodzie przed budynkiem Anka już czekała w pogotowiu.