CIENIE ŻYCIA 17

 
ROZDZIAŁ  SIEDEMNASTY 
 
Mów w końcu co się stało, nie mogłam znieść tej ciszy, która aż dźwięczała w uszach. No nie uwierzysz, Paweł stał jak skamieniały. W co mam nie uwierzyć, powiedziałam i czekałam aż Paweł wyduka te parę słów; ktoś zmasakrował tego gwałciciela i zabił. Co? - Tyle zdołałam z siebie wydusić. Inka, chyba musimy wracać? Ale dlaczego, przecież nas tam nie było? Kto ci o tym powiedział, zapytałam? Detektyw, razem z Januszem teraz siedzą na komisariacie. Ale dlaczego? To oni ponoć są podejrzani, powiedział Paweł i schował twarz w dłoniach. Paweł, ty masz z tym coś wspólnego? Coś ty wymyśliła, zdenerwował się Paweł, dlaczego miałbym coś takiego zrobić? Może twoje ego nie pozwoliło, żeby nie został ukarany ten, który miał śmiałość dotknąć twojej rodziny? Inka, przecież to absurd, pomyśl logicznie, mieliśmy inne plany niż mordowanie tego zboczeńca. No tak, chyba wpadam w paranoję. Przepraszam cię skarbie mój umysł już działa jak scenariusz do filmu sensacyjnego, jakbym zwęszyła dobry temat. To weź pod uwagę fakt, że ja jestem twoim mężem, a nie tematem na książkę, żachnął się Paweł.
Na drugi dzień jednak postanowiliśmy wracać, nie było już zagrożenia, dlatego mogłam śmiało zacząć normalnie funkcjonować. Droga się dłużyła, dlatego chciałam trochę pospać, ale Paweł nie miał zamiaru sam zostać ze swoimi myślami, dlatego musiałam zabawiać go rozmową. W trakcie podróży zrobiliśmy sobie przerwę na kawę i toaletę.W końcu dotarliśmy do domu, i pełni nadziei na spokój, położyliśmy się w końcu spać. Ranek przywitał nas dźwiękiem telefonu Pawła. Poszłam do kuchni nastawić wodę na kawę a Paweł dukał w słuchawkę te swoje aha aha aha. W końcu aha się skończyło i  Paweł oznajmił mi, że mamy stawić się na komendę. A my po co, zapytałam? Tego nie wiem, ale mamy być na jedenastą. No to zjemy śniadanie i pojedziemy, powiedziałam.