CIENIE ŻYCIA 21

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY
Napisany: 2019-05-17
 
Nie bolą was ręce od tego gadania, zapytałam chłopaków kiedy weszłyśmy do lokalu? Nie, dlaczego miałyby nas boleć ręce, przecież piwko nie jest aż takie ciężkie, odparł Grzesiek. Bez takich proszę, odburknęłam, ślepe to my nie jesteśmy, widziałyśmy, że się kłócicie. Zaraz kłócicie, to tylko ostra wymiana zdań, odparł Paweł. Kochanie, powiedziałam, ja nie jestem blondynka. Więc o co poszło, trochę może za bardzo podniosłam głos, ale nie lubię być oszukiwana. Panowie jak na komendę zamilkli i zajęli się piwem. Jak chcą tak pogrywać, powiedziałam do Anki, to niech siedzą i użalają się nad sobą, a my zamówimy sobie kolację, prawda Anka? Usiadłyśmy stolik obok żeby słyszeć każde słowo i z apetytem wzięłyśmy się za jedzonko, które średnio smakowało, ale za to nie będziemy głodne. Jak się panowie za bardzo wstawią to się wygadają, a jak się upiją to ich zostawimy niech sobie radzą sami, najwyżej prześpią się w izbie wytrzeźwień, powiedziałam do Anki. Panowie już nie chcieli pić, po takich słowach to mi by się odechciało nie tylko pić ale i jeść. Wstali, podeszli do nas i Grzesiek powiedział gdzieś do ściany; idziemy do domu.  Żeby nie robić przedstawienia zgodziłyśmy się pójść, a niech tam, w domu jeszcze pogadamy. Tylko żeby się za bardzo nie zacięli w swoim uprze, bo niczego się nie dowiemy. W domu Paweł od razu zniknął w łazience. Za moment słyszałam szum wody pod prysznicem. Poszłam do kuchni zrobić sobie herbatę, po tej kolacji w lokalu zrobiło mi się niedobrze. Masz za karę, trzeba było nie jeść, pomyślałam, tak to jest kiedy robi się coś przeciw sobie. Ale co ich tak poróżniło, pomyślałam? Niepokój we mnie narastał. A Paweł jak na złość ciągle stał pod prysznicem. W końcu wyszedł owinięty w ręcznik, usiadł przy stole i poprosił o herbatę. Jak tak ładnie prosi to mu zrobię, pomyślałam. Kiedy postawiłam przed nim kubek z herbatą, zapytałam, kochanie, o co chodzi? O co pokłóciliście się? Paweł siedział jakiś czas nie mówiąc nic w końcu powiedział, że faktycznie zlecił pobicie tego drania, ale nie zabicie. Oni z nadgorliwości za bardzo go pobili i zatłukli na śmierć. Jacy oni, zapytałam? Janusz z detektywem, odparł Paweł. Coś ty najlepszego narobił!? Cholera jasna, przecież ciebie zamkną! Paweł, to jest zlecenie morderstwa! Nie wiem co myślałem, byłem bezradny, a ty byłaś taka wystraszona, bałaś się, a ja nie umiałem sobie z tym poradzić. Mogliśmy wyjechać gdzieś, wiedziałeś, że pieniądze to nie problem dla nas, ale chyba twoje ego nie pozwoliło ci poczekać na zakończenie tej sprawy? Teraz to wiem kochanie, powiedział Paweł. Przytuliłam się do niego. Co my teraz zrobimy, zapytałam. Z jednej strony nie chciałam żeby poszedł siedzieć a z drugiej, to on był motorem tego zabójstwa.