ROZDZIAŁ SZÓSTY

ROZDZIAŁ SZÓSTY
Napisany: 2019-10-02    19:10 
 
W mieszkaniu przywitała mnie cisza i pustka. Nie lubiłam świadomości, że jestem sama. Samotność działała na mnie przygnębiająco. Postawiłam torebkę, zdjęłam buty i włożyłam kapcie. Zapaliłam światło w kuchni i nastawiłam wodę na gaz; zrobię sobie herbaty, pomyślałam. Weszłam do pokoju, łóżko nie było pościelone, po co ścielić, skoro wieczorem znowu będę szła spać? Wszystko mi się pomieszało, nic mi się nie chce, i nic nie ma sensu. Czajnik na kuchence zaczął swoje wrzaski. Zawsze się na mnie wydziera, bo nigdy nie potrafię wyczuć, kiedy już woda się gotuje. A z resztą, od tego jest ten gwizdek, żeby mnie przywołać. 
Dawniej to Paweł już by zrobił tę herbatę, teraz sama musiałam o siebie dbać. 
Zadzwonił telefon, w słuchawce usłyszałam znajomy głos; już ci przeszło? Jakie przeszło, masz szczęście, że Walka wie jak ze mną rozmawiać, krzyknęłam w słuchawkę. Już ją lubię, odparł, musisz mnie z nią poznać. Kiedyś cię poznam, powiedziałam, bo dzisiaj to już nie da rady.
Jesteś już w domu, zapytałam? Tak, odparł, chciałem się tylko upewnić, że nic tobie nie jest. Nie, nic mi nie jest, tylko mnie troszkę wkurzyłeś. Dlaczego ciągle uciekasz, dlaczego nie chcesz porozmawiać szczerze ze mną, zapytał. Mam wrażenie, że sama siebie się boisz. Grześ, nie rób mi psychoanalizy, zasyczałam w słuchawkę. Nie robię, tylko stwierdzam fakt.
Pomyśl tylko, jak zaczynam rozmowę o nas, uciekasz. Czy boisz się, że zdradzasz Pawła i Anię? Zamarłam, jakby wbił mi w serce sztylet. Dotarło do mnie, że zawsze byłam wrażliwa na zdrady, i nigdy, przenigdy, nie chciałam nikogo zdradzić, bo wiedziałam, co to jest zdrada i jak ona boli. Uciekałam od takiej myśli, a cóż dopiero od samego faktu zdrady. Lenka, jesteś? Grzesiek zaniepokoił się moim milczeniem, bo było to niepodobne do mojego charakteru. Jestem, odparłam, tylko sobie coś uzmysłowiłam i musiałam się zderzyć z tą świadomością. Tak, wiem, odparł, wiedziałem to od początku, że to jest twoim problemem. Mam przyjechać, czy jutro pogadamy, zapytał? Jutro Grześ, dzisiaj muszę pomyśleć, nie jest to dla mnie proste. Ale nie chcę, żebyś została z tymi myślami sama, bo nie wiadomo w którym kierunku one pójdą. A co, chcesz mnie kontrolować, zapytałam? Jakie kontrolować, chcę po prostu być przy tobie.
Jesteś moim przyjacielem, więc zapewne zrozumiesz, że muszę to przetrawić. Lenka, a może przegadać lepiej, odparł?
Jadę do ciebie, rano nie idziesz do pracy, to możemy poświęcić trochę nocy na rozmowę.
Usiadłam przy stole w kuchni i zamyśliłam się. Przygnębienie moje wycisnęło z oczu łzy. Tak trudno uporać się z żałobą i pożegnać się na dobre z przeszłością.
W takim stanie zastał mnie Grzesiek, kiedy wszedł do mojego mieszkania. Usiadł na krześle przy stole, i powiedział; trzeba zmienić mieszanie Lenka, zbyt dużo tu wspomnień.
Trudno mi jest to wszytko ogarnąć umysłem, powiedziałam. Chyba potrzebuję  gdzieś wyjechać, coś przeżyć weselszego niż żałoba.
Grzesiek wziął mnie za rękę i głaszcząc ją powiedział, że jutro wyjedziemy gdzie tylko sobie zapragnę. Jutro? Nie mogę Grześ, mam pracę. No to co, załatwię zwolnienie lekarskie i porywam cię na wypad, tylko powiedz gdzie.Na pewno nie jeziora i lasy, powiedział, bo to cię zaprowadzi do przeszłości,a my wybieramy się w przyszłość, naszą przyszłość. Dlatego pojedziemy w góry, albo nad morze, gdzie chcesz? Pojedziemy do Walki na wioskę, powiedziałam, ja tam zawsze łapię równowagę.