ROZDZIAŁ CZTERNASTY

ROZDZIAŁ CZTERNASTY
Napisany: 2019-09-20   17:07  
 
Obudziłam się rano i pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to fakt, że jestem już wolna, jestem poza zborem.
Zadzwonił telefon, w słuchawce usłyszałam zapłakany głos jednej siostry; dlaczego to zrobiłaś, wszyscy się zasmucili. Proszę cię, odparłam, ja się od was nie odcinam, to wy to zrobicie, chociaż nie ma do tego nawet podstaw biblijnych, bo nic nie zrobiłam, ale tak wam każe Ciało Kierownicze. Myślisz, że mi jest łatwo, dodałam, będę wprawdzie teraz spokojna, że nie muszę tkwić w tym wszystkim, ale jednak zostawiam tam was, a co dla mnie najboleśniejsze, rodzina mnie już odrzuciła. 
Więc proszę cię, przyjdź po swoje rzeczy i miej tę świadomość, że moje drzwi zawsze są dla was otwarte.
Wyłączyłam telefon i popłynęły mi łzy. Co ta organizacja robi z ludzi, pomyślałam?
Ale sama świadomość, że muszę teraz układać sobie życie od nowa dodaje mi sił do działania. Pomyślałam, że ktoś musi mi pomyć okna, bo przecież już nie daję rady wejść na drabinę, a mam wysokie mieszkanie. Tu będzie problem, przemknęło mi przez myśl. 
To są takie przyziemne sprawy, a jakże istotne w życiu każdego człowieka. Chyba  pójdę do opieki, może coś zaradzą w tej sprawie.
Trochę znajomych już mam, tylko przydałoby się też w realu mieć kogoś z przyjaciół, żebym nie czuła się osamotniona. Nie mam zamiaru pakować się w żadne religie, to nie dla mnie, za bardzo widzę rzeczy, których przeciętny człowiek nie dostrzega w religiach. Może im jest łatwiej żyć w błogiej nieświadomości? 
Słucham różnych filmików, oglądam też relacje jak sobie radzą inni po opuszczeniu tej organizacji, i to dodaje mi sił. Na wszystko jest czas, na to, bym sobie radziła z tą moją szarą rzeczywistością również.
Praktycznie nie zmieniłam nic w swoim życiu. Tak samo jestem sama w swoim mieszkaniu jak byłam będąc Świadkiem Jehowy. Bo przecież siostry, które nie są aktywne tak jak podczas pionierowania, są zostawione same sobie i jakby zapomniane. Dba się tylko o to, żeby były na zebraniach i na zgromadzeniach i to  tyle. O coś innego trzeba prosić, bo inaczej się nie domyślą. Ale jest inna sprawa jeśli coś potrzebują, wtedy znajdą czas żeby przyjść czy zadzwonić. To jest szara rzeczywistość tej organizacji. Na zewnątrz lukier a w środku różnie.
Zatem przyszła pora, żeby zacząć żyć i cieszyć się ze wszystkiego co przynosi mi każdy dzień.