POZORNE SZCZĘŚCIE ROZDZIAŁ 9 

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY
Napisany: 2020-03-25    18:54  
 
Czas jakby zatrzymał się w biegu. Zmieniało się moje nastawienie do wielu spraw, dlatego myśli czasami szalały i biegały w różne strony.
W trakcie obiadu zadzwoniła Rozalka.
Witaj Lenka, jak samopoczucie, zapytała?
Jakoś sobie radzę, chociaż nie jest mi łatwo, a co u ciebie Rozalka?
Mamy przerwę, dlatego dzwonię, i tak jak mówiłam, zacznę ci opowiadać o tej rodzinie wielodzietnej, co przyszła do zboru, kiedy miała problemy, nie tylko z powodu ilości dzieci.
Ale dzieci to szczęście Rozalka, odparłam.
Tak, ale nakarm i wychowaj taką gromadkę.
Masz rację, to jest problem, jeśli nie ma się odpowiednich dochodów, dodałam.
A więc słuchaj, zaczęła.
Adam  zaczął studiować z braćmi, Dorota tylko się przysłuchiwała. A ponieważ różne problemy zaczęły ich przerastać, dlatego 
Adam chłonął słowa pocieszenia jakie słyszał podczas studium w swoim domu.
Kiedy pierwszy raz przyszedł na zebranie, miało się wrażenie, że jest zaniedbany i wystraszony. Widać było po nim biedę i kłopoty.
Coś się musiało dziać w ich życiu takiego, że nie dawali sobie rady.
Tak czasami bywa Rozalka, nie zawsze dajemy sobie radę, czasami życie nas przerasta, wtrąciłam swoje trzy grosze.
Lenka nie przerywaj.
Dobrze, postaram się.
I tak kilka miesięcy przychodził sam na zebranie, ale studium, z tego co wiedziałam, przebiegało bardzo fajnie. Adam chłonął wiedzę, chociaż z trudem.
Wcale się nie dziwię, mając problemy, dodałam.
Lenka, nie przerywaj, bo  nie będę mogła się skupić.
Przepraszam Rozalka, poprawię się.
Pewnej niedzieli przyjechała z nim jego żona Dorota. Tak samo jak u Adama, tak i po niej widać było problemy, a poza tym, ogromny brzuch przeszkadzał jej nawet w chodzeniu.
Jak się dowiedziałam, ona też zaczęła powoli studiować z jedną pionierką.
W tym czasie pomoc mieli od braci.
Wiesz Lenka jak to jest, bombardowanie miłością ze wszystkich stron.
Nie musisz mi mówić, dodałam, sama też coś o tym wiem. A poza tym, tak się uczymy, żeby otaczać miłością nowych zainteresowanych. Klasyka, żeby przyciągnąć do zboru.
Nie przerywaj Lenka.
Starałam się nic nie mówić, ale słowa czasami same cisnęły się na usta.
Rozalka w tym momencie przerwała, ponieważ skończyła jej się przerwa. Ciekawe jak to się potoczy dalej, musi być coś szczególnego, skoro Rozalka chciała mi o tym opowiedzieć.
Następne godziny dnia wypełniłam swoimi sprawami. Ciągle byłam chłonna wiedzy, która dawała mi pewność, że należy coś zrobić ze swoim życiem.
Mam nadzieję, że czas pomoże mi w podejmowaniu mądrych decyzji.