AŻ PO HORYZONT ROZDZIAŁ PIĘTNASTY

ROZDZIAŁ  PIĘTNASTY
Napisany: 2020-01-09    14:06  
 
Stałam pod salą rozpraw i zastanawiałam się, czy jeszcze coś się zdarzy? Wprawdzie mój prawnik zapewniał mnie, że na pewno dzisiaj się zakończy werdyktem, ale nie chcę się na zapas cieszyć.
Maciek stał opodal i patrzył się w moją stronę. Nie było mi łatwo, jemu zapewne też, ale nie byłabym w stanie znosić tego wszystkiego, czego był łaskawy mi zafundować.
Rozstawaliśmy się bez awantur. Chcieliśmy mieć już z głowy te przykre rozprawy. Teraz każde z nas będzie żyło swoim życiem, z raną w sercu i żalem do całego świata.
Inaczej by się wszystko potoczyło jeśli by nie zrobił dziecka tej kobiecie. Najprawdopodobniej nigdy bym się nie dowiedziała o jego zdradach, i żyłabym wprawdzie w niepewności, ale nic na sto procent bym nie wiedziała, chyba, że chciałby się ze mną rozstać.
Lenka, pomyślałam, daj sobie już spokój z tym rozpamiętywaniem, nic już nie zmienisz, więc nie dobijaj siebie myślami.
W końcu protokólantka wyszła z sali i wyczytała nas. 
Z bijącym sercem weszłam na salę.
Wszystko potoczyło się szybko i zgrabnie. Na koniec sędzia odczytał werdykt, i już po małżeństwie.
Wyszłam z sali jakbym była co najmniej na rauszu. Zakończyło się coś, co było dla mnie ostoją szczęścia i miłości, a okazało się jednym wielkim kłamstwem.
Maciek przemknął obok mnie i już go nie widziałam. 
Zostałam sama ze swoimi myślami.
Muszę zadzwonić do Kacpra, pomyślałam.
I co Lenka, zapytał, po rozprawie?
Tak, odparłam, po rozprawie, ale czuję się jakby po mnie przejechał walec. 
To zrozumiałe, powiedział, ale zobaczysz, że powoli będzie coraz mniej bolało. 
Jeszcze trochę, a będzie tylko wspomnieniem. Mam do ciebie przyjechać, zapytał?
Nie Kacper, teraz jadę nad morze.
Rozłączyłam rozmowę, chyba chcę się rozliczyć sama przed sobą.
Nad morzem tylko mewy robiły sporo zamieszania. Miałam w samochodzie parę bułek, więc postanowiłam nakarmić je.
Kruszyłam bułki i kładłam je sobie na dłoni. A one w locie łapały kawałki bułek i znikały w przestrzeni.
Stałam tak i patrzyłam się na morze. Fale były dość wysokie, horyzont pociemniał, zatem będzie zbliżał się wieczór.
Znalazłem cię, usłyszałam za plecami.
Jak mnie znalazłeś, zapytałam?
Nie jest trudno znaleźć kogoś, kto mi powiedział gdzie będzie.
No tak, już mi się wszystko zaczyna mieszać.
Mam nadzieję, że  pójdziemy gdzieś coś zjeść, zapytał?
Faktycznie, trzeba coś jeść, a ja nie mam siły na gotowanie.
Nie przejmuj się kochanie, powiedział, zawsze możesz liczyć na mnie, też umiem gotować.
Oj Kacper, dobrze, że jesteś.
Widzisz skarbie, powiedział, bo w życiu tak jest; coś się kończy, żeby mogło coś się zacząć.
 
   KONIEC  
 
 
ORG